MINDFULNESS, praca ze sobą, ROZWÓJ OSOBISTY

Wykorzystaj przeziębienie i poczuj się lepiej – proste ćwiczenie

Twoje ciało jest mądrzejsze. Gdy już spadło na Ciebie za wiele i gdy za wiele sam na siebie wziąłeś, ono samo da Ci znać, że coś jest nie tak. Czasem te znaki są bardzo subtelne i jeżeli w porę ich nie wyłapiesz, to skończysz przeziębiony, leżąc przez weekend w łóżku. Ale to jest najlepszy scenariusz, więc jak jesteś tylko przeziębiony, to ciesz się, że właśnie jest to „tylko”.

Ok, ale nie o tym, jak się przeziębiamy, miałam pisać, ale o tym, co zrobić, kiedy już przeziębieni jesteśmy. I nie będzie o lekach i cudownych miksturach. Będzie o najlepszym wykorzystaniu przeziębienia.

golab
Chyba nie chcesz się czuć jak ten gołąb? 🙂

Wykorzystaj czas

Co najlepszego możesz zrobić, kiedy jesteś przeziębiony?

Poleżeć. Serio. Po prostu poleżeć i nie czytać, nie oglądać niczego, nie przeglądać internetów, nie grać, nie słuchać muzyki, radia czy audiobooków. Poleżeć sam ze sobą.

Pomyśl nad tym i nie odrzucaj tego pomysłu.

Pewnie pomyślisz, że takie leżenie to wcale nie wykorzystywanie czasu, ale wręcz go marnowanie. Ale pomyśl:

  1. Twój organizm właśnie dał Ci bardzo wyraźny znak: „odpuść”. Teraz jesteś tylko przeziębiony, ale jeżeli nie odpuścisz, to przeziębienie będzie wracało albo – w gorszym wypadku – wróci to do Ciebie po jakimś czasie w postaci poważniejszej choroby. Może to będzie silna angina, gdy akurat planowałeś wakacje życia. Albo poważna choroba, która zatrzyma Cię w łóżku na dłużej czy może nawet będzie wymagała leczenia w szpitalu. A może uczulenie, które będzie Cię męczyć i ciągle będziesz musiał uważać na to, co jesz, albo jakich kosmetyków używasz. Albo jeszcze coś innego.
  2. Podczas przeziębienia jesteś wyczerpany i bez sił. Każde działanie, nawet patrzenie w monitor, wymaga jakiegoś wysiłku i jest zwyczajnie męczące. Daj sobie czas na nabranie sił.
  3. Nie zajmując się niczym, możesz pobyć ze sobą – może potrzebujesz coś przemyśleć, albo „przetrawić”? A może właśnie musisz odpocząć od myślenia, przemyśliwania, zastanawiania się i znajdowania rozwiązań? A może odpowiedź na dręczącą Cię sprawę jest gdzieś w Tobie tylko musisz temu pozwolić „wyjść” i do tego potrzeba Ci nierozpraszania się innymi myślami?
  4. Może potrzebujesz popatrzeć sobie po prostu na chmury?
  5. Twoje oczy też na tym skorzystają – odpoczną.
  6. Będziesz miał dużo czasu na zrobienie ćwiczeń mentalnych.
  7. Czy to nie przyjemnie nie musieć niczego, dosłownie niczego robić?

Poczuj się lepiej – ćwiczenie

Boli Cię głowa? Pulsują zatoki, rwie w uchu, trzęsą dreszcze?

Nasz mózg lubi interpretować. Często ból, który dokucza nam przy przeziębieni wcale nie jest taki zły – to tylko skupianie się na nim i banie się go powoduje, że staje się mocniejszy i bardziej dokuczliwy. Nie wierzysz? A ile razy w życiu zdarzyło Ci się zapomnieć o bólu w momencie, kiedy zająłeś się czymś innym? No właśnie. Po prostu odciągnąłeś od niego uwagę i od razu było lepiej. Teraz spróbuj zrobić to świadomie.

  1. Spójrz na to, co Cię boli. Co dokładnie odczuwasz? Pulsowanie, ciepło, mrowienie, ucisk? A może coś jeszcze innego?
  2. Czy to pulsowanie (czy cokolwiek innego) w głowie rzeczywiście jest tak dokuczliwe, czy może po prostu jest?
  3. Nie interpretuj. Pulsuje, to pulsuje. Samo pulsowanie przecież nie jest takie straszne. Zwłaszcza jeżeli nie musisz niczego robić.
  4. Nie dawaj uwagi złemu. Pulsuje głowa, ale sprawdź, jak się mają inne części ciała – z nimi wszystko jest najprawdopodobniej w porządku.

I jak?

 

Może Cię też zainteresować:

Ekspresowe wyjście ze zmartwienia

Proste ćwiczenie na uspokojenie

Czy na pewno nie masz korzyści ze swojej choroby?

11 thoughts on “Wykorzystaj przeziębienie i poczuj się lepiej – proste ćwiczenie

    1. Dziękuję! Ja sama też muszę sobie ciągle przypominać, że trzeba odpuścić, bo tak łatwo wejść w tryb robota i się nie zatrzymywać. Ale dużo z tym pracuję i jest mi coraz łatwiej zauważyć ten moment. Też tak masz?

  1. Świetne podejście do tematu 🙂 Uwielbiam Twoje obserwacje i sposób podejścia do życia 🙂 Zupełnie jak we wpisie o hobby, zgadzam się ze wszystkim 🙂 Jak będę miała więcej czasu chcę nadrobić też resztę Twoich wpisów bo czuję, że znajdę w nich mnóstwo dobrego 🙂 Ale wracając do tematu, ostatnio też zachorowałam. Wróciliśmy z Londynu i na drugi dzień po powrocie dopadło mnie straszne przeziębienie. Miałam jeszcze tydzień wolnego i chciałam wykorzystać ten czas inaczej niż leżąc w łóżku. No i na początku zaczęłam się denerwować, że tak się sprawy potoczyły. Że zamiast popracować przy blogu ja leżę i nic nie robię. Ale potem uzmysłowiłam sobie, że moja złość nic nie da. Muszę po prostu leżeć odpoczywać i zdrowieć:) I w tym momencie zaczęłam doceniać to, że nie muszę się nigdzie spieszyć, nie muszę sprzątać, nie muszę nawet patrzeć na zegarek. I dzięki temu odkryłam Netflixa i świetne nowe seriale :)) A przy następnej okazji jak będzie mnie coś boleć (mam nadzieję, że nie prędko) wykorzystam Twoje ćwiczenie na „oswojenie” bólu 🙂 Brzmi skutecznie 🙂 wierzę w siłę umysły i wiem, że mogłoby mi takie ćwiczenie pomóc 🙂 Pozdrowienia!

    1. Dziękuję! Chcę się dzielić takim podejściem, bo widzę, jak bardzo ono pomaga mnie samej! I poznałam też wielu ludzi, którzy ucząc się obecności, stają się po prostu spokojnymi i bardzo ciepłymi osobami, które cieszą się życiem – kiedyś zachciałam osiągnąć taki sam stan, jak oni 🙂

      Czyli sama też odkryłaś, że to jest ten moment, w którym trzeba odpocząć! Uwielbiam takie przykłady jak Twój, bo pokazują, że to, o czym piszę, to nie jest żadna wybujała sprawa tylko całkiem normalny stan – trzeba sobie tylko na niego pozwolić 🙂

      1. Dokładnie, wszystko o czym piszesz da się osiągnąć 🙂 Tylko trzeba chęci i przede wszystkim otwartego umysłu 🙂 Potrzeba chęci zmiany i wyjścia z tego marazmu. A mam wrażenie, że niektórym odpowiada taki stan, kiedy to oni są w najgorszej sytuacji, to oni mają najgorzej i wszyscy mają im współczuć. Nie lubię takiego podejścia do życia i sama staram się taka nie być 🙂

        1. Tak bardzo się z Tobą zgadzam! Mam wrażenie, że to dlatego, że tak jest po prostu łatwiej – łatwiej, bo są przyzwyczajeni, bo tak robili całe życie, bo na tym zbudowali swoją tożsamość, bo to jest w naszej kulturze oceniane pozytywnie.
          Od pewnego czasu zbieram nawet materiał do pewnego artykułu na blog na ten temat 🙂

  2. Ciekawy artykuł. Paradoksalnie takie najprostsze rzeczy (jak pozwolenie sobie na chorobę i odpoczynek) często przychodzą najtrudniej. Takie świadectwo naszych zabieganych czasów. Zwróciłam na to uwagę jak byłam w ciąży i musiałam unikać wyjść w różne miejsca, żeby nie złapać żadnego choróbska. Pomyślałam wtedy, że to trochę kiepskie, że chorzy zamiast posiedzieć w domu latają po świecie i zarażają (bo praca, zakupy i nie wiem co jeszcze), a osoby o obniżonej odporności czy właśnie kobiety w ciąży muszą się starać, żeby ich nie spotkać.
    Na szczęście od dłuższego czasu udaje mi się unikać różnorakich infekcji, ale przy następnej przypomnę sobie (mam nadzieję) Twój tekst 🙂

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂 Poruszyłaś bardzo ważną kwestię – ludzie, którzy są przeziębieni i latają po mieście lub – co gorsza – do pracy, na uczelnię czy w jeszcze inne miejsca, gdzie przebywają przez dłuższy czas w zamkniętych pomieszczniach z innymi – ci ludzie robią duży problem innym. Ile razy po 8h pracy w jednym pokoju z przeziębioną osobą musiałam się ratować domowymi metodami na przeziębienie, bo czułam, jak próbuje mnie zaatakować czyjaś infekcja/wirus/bakterie. A przecież ci chorzy dobrze by sobie i innym zrobili, gdyby zostali w domu 🙂
      Obyś nie miała okazji do przypominania sobie tego tekstu! 😉

Dodaj komentarz