medytacja, MINDFULNESS, praca ze sobą, ROZWÓJ OSOBISTY

Proste ćwiczenie na uspokojenie

Pewnie nie raz słyszeliście, że głęboki oddech pomaga na wszystko? Ja też. Od lekarzy, naturopatów, trenerów i instruktorów. Czytałam o tym w niejednym poradniku, gazecie, na blogu. Próbowałam każdego z opisywanych sposobów. Jednak nic mi nie pomagało. Ale wiecie co? To naprawdę działa! A ja po prostu robiłam jeden poważny błąd, o którym nikt mi nie powiedział, a który wszystko psuł.

Na Was też techniki oddechowe nie działają i nie czujecie cudownego uspokojenia myśli i ciała? Przeczytajcie wpis, bo może Wam jednak pomogę.

 

mindfulness

Ostatnio odkryłam, że w sytuacjach stresowych, kiedy odczuwałam strach, niekiedy lęk, obawy, zmartwienia i wiele innych nieprzyjemnych uczuć, miałam tendencję do zatrzymywania tego w sobie. Co robiłam? Próbując oddychać głęboko, trzymałam ten strach czy smutek w sobie, nie wypuszczałam go z oddechem, nie rozluźniałam się, ale spinałam go w jednym miejscu i skupiałam się wyłącznie na oddechu, którego dziwnym sposobem nie umiałam uspokoić ani pogłębić. Znacie to uczucie, kiedy nie możecie do końca wciągnąć powietrza? To było coś takiego.

Spokojny oddech

Teraz nauczyłam się pewnego triku, który pomaga mi się rozluźnić i nabrać dystansu do sytuacji, w której jestem:

  • Oddycham brzuchem. Gdy wciągam powietrze, brzuch się wypełnia i lekko nadyma, gdy wypuszczam – delikatnie wciąga.
  • Staram się oddychać spokojnie, ale nie wydłużam sztucznie tego procesu. I nie wciągam powietrza do granic pojemności płuc.
  • Skupiam się na brzuchu – po prostu śledzę jego ruch, nie siedzę w myślach.
  • Przy wdechu delikatnie ostukuję dłonią klatkę piersiową, zwłaszcza w okolicach splotu słonecznego i serca.
  • Wyobrażam sobie, że z wdechem wciągam w siebie spokój otoczenia. Jeżeli myślisz, że nie ma wokół Ciebie spokoju, z którego możesz korzystać, to rozejrzyj się uważniej. Może będzie to roślinka na oknie, może promienie słoneczne, lejący się z nieba skwar, szumiący deszcz, leżąca gdzieś zaspa śniegu. Może to też być stary budynek, kubek herbaty, drzewo przy drodze lub kot na kolanach. Ostatecznie zawsze można spojrzeć w niebo, ono niemal zawsze jest ucieleśnieniem spokoju. Pamiętaj, że w zdecydowanej większości przypadków (o ile nie nawet zawsze) niepokój, który odczuwasz, jest w Tobie i Ty sam/sama go tworzysz. Pozwól więc sobie przejąć spokój z czegoś innego. W końcu kamień, drzewo, czy kubek ciepłej herbaty nie tworzą niepokoju 😉
    I pamiętaj – jeżeli wydaje Ci się, że to ktoś Ciebie rozdrażnił, to w rzeczywistości Ty sam się rozdrażniłeś. Nikt inny poza Tobą nie odpowiada za Twoje odczucia i emocje.
  • W króciusieńkim momencie pomiędzy wdechem a wydechem wyobrażam sobie, że zbieram ze swojego ciała wszelkie napięcia i negatywne emocje. Tak, jakbym je zagarniała dużą płachtą materiału, z której utworzyłby się worek. Lokuję go mniej więcej w okolicach miejsca, które czuję, że jest najbardziej spięte.
  • Wraz z wydechem lekko spinam brzuch i wyrzucam z siebie stworzony w myślach worek napięć i stresów. Ważne jest przy tym, by rzeczywiście wyobrażać sobie, że wszystkie te negatywne emocje wychodzą z nas razem z oddechem.

Jeżeli uda mi się wykonać ten proces poprawnie (a jest to na tyle łatwe, że rzadko kiedy mam z tym jakiekolwiek problemy), to czuję od razu ulgę. Już z pierwszym takim oddechem rozluźniają się różne napięcia, zwłaszcza te w głowie. Przestaję skupiać się na sobie i swoich zmartwieniach. Zaczynam dostrzegać otoczenie. Często dopiero w tym momencie zauważam, że jestem w tak naprawdę przyjemnym i spokojnym miejscu i niepotrzebnie się martwię, zamiast po prostu odczuwać spokój i przyjemność.

Dziękuję za odwiedziny 🙂

 

 

Mogą Cię też zaciekawić:

11 thoughts on “Proste ćwiczenie na uspokojenie

  1. Praktykując joge miałam okazje pracować i poznawać swoj oddech. To prawda, że ma on oczyszczająca i uspokajająca moc. Szkoda tylko ze w zyciu codziennym zapominam o tym bardzo czesto i nie praktykuje , tak, jakbym chciała:|

    1. dlatego ja się staram to praktykować zawsze, jak tylko sobie przypomnę – siedząc w racy, idąc na przystanek autobusowy czy właśnie praktykując np. jogę (wtedy rzeczywiście jest najłatwiej 😉 )

  2. Czasem ciężko jest skupić się na regulowaniu oddechu. W przypadku skrajnego wkurzenia tylko bardziej się irytuję jak mam skupić się na oddechu. Ale wtedy po prostu zamykam oczy lub odpływam myślami w całkiem inne, spokojne miejsce. To też pomaga 🙂

    1. Ciekawe, sama nigdy tak nie miałam. Ale dobrze, że masz swój sposób – w końcu skupienie na oddechu to w dużej mierze odwrócenie uwagi od tego, co irytuje, więc odpłynięcie uwagą w spokojne miejsce jest też fajnym sposobem. Sama wypróbuję! 🙂

Dodaj komentarz